Pomysł posiadania własnego miejsca na ziemi zakotwiczył w naszych głowach niedługo po tym, jak w naszym życiu pojawiły się pierwsze własne konie – było to w 1996 roku. Przez kilka lat dojrzewał, aż do pamiętnego dnia 12 lipca 2002 roku, w którym to podpisaliśmy akt notarialny :) .

Poszukiwania odpowiedniego miejsca troszkę trwały, z perspektywy niemal 13 lat spędzonych w tym miejscu wynika, że nie było to trafienie chybione. 

Nasze gospodarstwo znajduje się w cichej, zielonej okolicy, nieco na uboczu. Obejmuje 10 ha w jednym kawałku, z dwóch stron otoczone małymi rzeczkami.

 Kilka lat temu w bliskim sąsiedztwie zamieszkały bobry, których ślady możemy obserwować na rosnących nad rzeczką wierzbach. Od czasu do czasu mamy przyjemność przyglądać się dziczym rodzinom, przemykającym opłotkami, „pasącym się” na łąkach żurawiom, gnieżdżącym się na naszych pastwiskach ptakom chronionym takim jak czajka, dudek oraz derkacz (choć jego bardziej słychać niż widać).

Prawdziwym rarytasem jest coroczne podglądanie bocianiej rodziny na gnieździe znajdującym się tuż obok naszego domu. Bywa, że z przerażeniem w oczach patrzymy na naukę latania młodziaków podczas wietrznej pogody a z prawdziwą ulgą odnotowujemy szczęśliwie udane pierwsze starty oraz zdecydowanie trudniejsze powroty do gniazda… Konie przyzwyczaiły się do obecności boćków na pastwisku i do szelestu skrzydeł ptaków, przelatujących nisko nad placem do jazdy. A w tym roku po raz pierwszy odwiedziły nasze okolice łosie, przyprawiając czterokopytne niemal o zawał serca…

    

Całość naszych gruntów to użytki zielone – przede wszystkim pastwiska, gdzie konie spędzają całe dnie. Mają stały dostęp do wody w postaci zejścia do rzeczki oraz wanien.

    

I tak doszliśmy do uroczych zwierzątek ;) , które są naszą wielką pasją i sposobem na życie.

Do nowozakupionego gospodarstwa przeprowadziliśmy się z trzema końmi, w niedługim czasie do tej trzódki dołączyły trzy starsze klacze hodowlane i ogier, pochodzące ze Stadniny Koni Liski.

W tym miejscu chcielibyśmy serdecznie podziękować p. Markowi Szablińskiemu za „przechowanie” pierwszej zakupionej przez nas klaczy, przez czas potrzebny na przygotowanie dla niej bezpiecznego miejsca do zamieszkania.

Wiosną 2003 roku klacze zostały pokryte i w roku następnym nasze stadko powiększyło się o pierwszy rocznik źrebiąt :) .

Dziś wspomniane wyżej liszczanki są już na emeryturze, mają u nas dożywocie a stado podstawowe tworzą/będą tworzyć młode klacze własnej hodowli, przedstawicielki rodzin wschodniopruskich :

* Wisienka (Wagabunda Di)

* Korsyka (Katiusza Di)

Dorastające klaczki uważnie obserwujemy, żeby w przyszłości dobrać do nich odpowiedniego partnera… Interesują nas zarówno cechy psychiczne jak i fizyczne, zalety i wady, uzdolnienia i ograniczenia. Bardzo ważna dla nas jest „dobra głowa”, elastyczność oraz szerokorozumiana jezdność – czyli chęć współpracy z jeźdźcem.

Młodzież odchowujemy z dużą starannością, począwszy od odpowiedniego żywienia poprzez pastwiskowanie/padokowanie w tzw. „bezpiecznych podgrupach” do powolnego, nieobciążającego zanadto młodego organizmu, wdrażania do pracy pod siodłem.

Sami wykonujemy przy zwierzętach wszystkie prace : karmienie, sprzątanie boksów, werkowanie/kucie, wszelkie zabiegi pielęgnacyjne, wyprowadzanie i sprowadzanie do stajni, skoki w korytarzu, przygotowanie do pracy pod siodłem…

Mamy otwarte umysły – cały czas uczymy się, rozwijamy, doszkalamy. Poszukujemy nowych rozwiązań, idziemy z duchem czasu. Stosujemy probiotyki, używamy środków neutralizujących szkodliwy amoniak, włączyliśmy masaż koni i streczing do harmonogramu treningowego.

Systematycznie będziemy polepszać warunki bytowe – stawiamy na dobrostan i bezpieczeństwo!

 Zapraszamy!!!

 

Cincopa WordPress plugin

Opublikowano 14 stycznia 2011 & kategoria: